poniedziałek, 28 marca 2016

Marsjanin - Andy Weir



Misja Ares 3. zakończyła się już po kilku dniach przebywania astronautów na Marsie. Coś co miało być dwumiesięcznym pobytem na innej planecie skończyło się już sola 6 (sol to doba marsjańska). Co poszło nie tak? W najmniej oczekiwanym momencie pojawiła się burza piaskowa z silnym wiatrem, który był w stanie przewrócić MAV - jedyne urządzenie pomocne, aby wrócić do domu. NASA zarządziła ewakuację. Podczas ucieczki do MAV'u Mark Watney zostaje uderzony anteną wyrwaną przez porywisty wiatr. Załoga musi podjąć trudną decyzję i zostawić go martwego na tej planecie. Okazuje się jednak, że mężczyzna żyje? Czy przetrwa na Marsie?

Zacznijmy od zdecydowanie największego plusa tej książki - Marka Watney'a. Pierwszą rzeczą jaka rzuca się w oczy jest humor tego bohatera. Kto z Was porzucony sam na Marsie bez możliwości powrotu chciałby z tego żartować? Ja na pewno nie. Dlatego tak go podziwiam. Ironia w tej powieści była naprawdę nieziemska i właśnie ona podziałała też na silny charakter głównej postaci. Mark był niesamowicie wytrzymały, a jednocześnie realistyczny. Nie jest to ani, papierowy, ani schematyczny bohater. To osoba, której charakter zachwyca nie tylko w książce, czy filmie, ale też w prawdziwym życiu.  W dodatku ta jego inteligencja mnie powaliła. Hodował ziemniaki na Marsie! Wow! 
Koniec o Marku, trzeba przejść do kolejnych aspektów.


Mianowicie do fabuły. Ogół historii jest bardzo starannie dopracowany. Mamy tu wszystko czego można szukać w doskonałej powieści. Na początku wezmę pod lupę fakt ile wiedzy dostarcza nam ta książka. Chodzi mi o wplecione między wierszami wątków, które kształcą (spokojnie nie jest to pisane niezrozumiałym słownictwem). Dowiedziałam się stąd wielu ciekawych rzeczy. To wcale nie były suche informacje jak te podawane nam w podręcznikach. Tu mieliśmy zupełnie inny poziom nauki- poprzez zaangażowanie emocjonalne. W pewnym momencie sama zaczęłam szukać sposobu jak pomóc Markowi. 
Co więcej fabuła była bardzo nieprzewidywalna. Chyba nikt z nas nie jest profesjonalnym astronautą i nie wie czego spodziewać się na Marsie. Wszystko pozostawione jest naszym domysłom. Element zaskoczenia był kluczowy dla tej historii.

Sam styl pisania autora bardzo mi się spodobał. Nie chcę się już powtarzać i rozpływać nad sarkazmem Watney'a, więc powiem co nieco o perspektywach. Raz siedzimy w głowie Marka, a raz jesteśmy na spotkaniu NASA. Był to fenomenalny zabieg, który pomógł mi odczuć niezliczoną dawkę emocji. 
Czasami chciałam krzyczeć z bezsilności, bo nie mogłam nic zaradzić na problemy bohatera. 



Podsumowując - PRZECZYTAJCIE TĘ KSIĄŻKĘ!

Kilka powodów dlaczego: (w pigułce)
1. Powstał niesamowity film na jej podstawie, a najpierw książka potem film.
2. Poznacie cudownych ludzi. Mimo, że tylko na papierze to i tak warto.
3. Zrelaksujecie się.
4. Dowiecie się wielu ciekawych rzeczy nie przykładając się do tego- między innymi czego lepiej nie robić z ziemniakami na innej planecie oraz jak przeżyć samemu na Marsie, gdy nikt nie wie, że żyjesz.
5. I na samym końcu choć nie mniej ważne - Dla Marka Watney'a!


A na koniec zwiastun filmu. Uważajcie, bo może zawierać spojlery, nieznaczne, ale jednak.



Buziaki, Alex :*
P.S. Jak spędzacie ten wolny czas?